Imprezy domowe
Niestety czy na szczęście – jedno jest pewne: Imprezy domowe mają niewiele wspólnego z prywatkami z dawnych lat. Dawniej jadano galaretki z owocami, ciasta z bakaliami, popijano winem z bławatków czy owoców i słuchano kolorowych jarmarków. Czas nieubłaganie podąża do przodu. I choć wiele się zmieniło, tańczymy dalej, choć niekoniecznie w podobnych rytmach. Impreza domowa ma także niewiele wspólnego z imprezami w najlepszych klubach w Warszawie czy Wrocławiu, wymaga co najmniej alkoholu i muzyki. Bez tego domówka stałaby się zwykłymi odwiedzinami a’la „zajrzyj na kawę”. Współczesna impreza w domu wymaga także co najmniej 2 pokoi. Pierwszy to pokój do tańca, czasem nieformalnie nazywany dancefloor – podłoga jest przystosowana do tańca, przestrzeń niezbyt zapełniona, nadmiar mebli nie może krępować swobody ruchów. Tutaj także zazwyczaj się jada i pije. Kilka foteli, kanapa lub wersalka – oto kuchnia domowej imprezki! Co zazwyczaj jadamy? To zależy. Jeśli umawiamy się, że każdy przynosi ze sobą jakąś przekąskę, to można liczyć na odrobinę pyszności – zazwyczaj bowiem przynosimy ze sobą przekąski takie jak sałatki wielowarzywne, śledzie, pieczarki w panierce, popcorn, ogórki kiszone, korniszony, grzybki w occie, kawałek kupnego ciasta czy rogaliki z czekoladą. Jest to zawsze niespodzianka, ale zazwyczaj wybieramy rzeczy niedrogie, poręczne i takie, którymi można poczęstować prawie każdego i … nie zabraknie. Jeśli umawiamy się, że każdy przynosi tylko alkohol dla siebie, to można liczyć, że gospodarze postarali się, aby na stole były najbardziej popularne przekąski w stylu chipsy, paluszki czy popcorn. Trafiają się także imprezy spontaniczne, mamy alkohol i niespodziewanie ktoś zaprasza nas na imprezę u niego w domu. Impreza jest na tyle spontaniczna, że gospodarz może nie być na nią do końca przygotowany. Zdarzają się sytuacje, że po wypiciu alkoholu, gdy z chęcią byśmy coś przekąsili, okazuje się, że gospodarz ( przeciętny studencina ) ma w lodówce tylko smalec, ogórki kiszone i kompot ze śliwek. Może się więc okazać, że nieco „przymorzeni” głodem zjemy kanapki ze smalcem i ogórkiem, a na deser wyłowimy sobie śliwkę. Wracając jednak do pokoi, które tworzą atmosferę domowej imprezki, poza pokojem do tańca, impreza wymaga tzw. pokoju miłości, w którym zakochane pary mogą liczyć na odrobinę intymności i chwilę relaksu. Wiele organizatorów domowych imprez przeznacza jeden pokój dla osób, które nagle źle się poczuły i muszą odpocząć. Jest to tzw. kac room. I choć nie podają tam barszczu czerwonego, można tam zregenerować siły. Oczywiście, każda impreza jest inna, różni się klimatem, muzyką i celami, dla których została zorganizowana.